Ziemia Przemyska
Przemyśl nie może udawać, że nie ma problemu | Przemyśl nie może udawać, że nie ma problemu |
|
|
|
| 21.12.2007. | |
Na Podkarpaciu brakuje schronisk dla zwierząt. Chwała Przemyślowi, że takie prowadzi. Ale we wtorkowej "Gazecie" opisaliśmy straszne warunki, w jakich żyją zwierzęta w przemyskim schronisku. - Tam jest piekło - alarmują Czytelnicy. Co trzeba zrobić, by zmienić los czworonogów - spytaliśmy szefową rzeszowskiego schroniska.
Rzeszów jako jedyny ma schronisko dla zwierząt z prawdziwego zdarzenia. Dlaczego schronisko w Przemyślu aż tak bardzo się różni o tego, które Pani prowadzi? Halina Derwisz*: Bo ma fatalną lokalizację, za mało pieniędzy na funkcjonowanie, bo nie da się prowadzić takiego przedsięwzięcia tylko i wyłącznie siłami miłośników zwierząt. Schronisko nie może się znajdować w miejscu, do którego nie da się dojechać, gdy spadnie deszcz czy śnieg. Do schroniska muszą przychodzić ludzie - żeby pomóc, żeby pokazać dzieciom pieski. Nie da się prowadzić schroniska za takie pieniądze, jakie daje miasto Przemyśl, i trzeba to wprost powiedzieć. W przyszłym roku dotacja z budżetu miasta będzie większa, schronisko dostanie 100 tys. zł. - I w mieście uważają, że to wystarczy? Na pewno nie wystarczy. Ale obawiam się, że przy takim stanie, w jakim jest to schronisko, to każde pieniądze będą jak wyrzucone w błoto. Dosłownie. Można myśleć o tym, jak przetrwać najbliższą zimę, może jeszcze jeden rok. Można łatać tę prowizorkę, ale to będzie nadal prowizorka. Żeby rozwiązać do końca problem, trzeba już szukać nowej lokalizacji i przygotowywać się do budowy nowego schroniska. Ono wcale nie musi kosztować 2 czy 3 miliony złotych. Władze miasta obawiają się, że jak stowarzyszenie Sara nie zgodzi się na prowadzenie dalej tego schroniska, to nie będzie miał kto zajmować się zwierzętami. W schronisku w Orzechowcach przerażają nie tylko warunki, w jakich żyją psy. Tam jest po prostu bałagan. Pracownicy usprawiedliwiają się, że jest ich za mało, nie wystarcza im czasu na nic innego, jak tylko nakarmienie zwierząt. Pani ma do pomocy nie tylko pracowników, ale również i więźniów. - Ale sami do schroniska nie przyszli. Poszłam do dyrektora zakładu karnego i załatwiłam to. Sądzę, że w Przemyślu też można by spróbować to załatwić. Trzeba również szukać pieniędzy poza budżetem miasta. W Rzeszowie stowarzyszenie zdobywa jedną trzecią środków. Anna Gorczyca Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów Źródło: http://miasta.gazeta.pl/
Rzeszów ma za prezydenta „bezbożnego komunistę”, a Przemyślem rządzi płomienny katolik, kościelny lektor i fan budowy coraz to nowych kościołów i kapliczek, umacniających potęgę „Drugiej Twierdzy Przemyśl”. Ten sam, który chce kupić sobie do gabinetu biurko retro za kwotę równą 2,5-miesięcznej dotacji do psów. Jedna kapliczka mniej, przykręcenie kurka z miejską kasą dla kościelnych fanaberii i psom żyłoby się o niebo lepiej, niż dziś. Fatalna lokalizacja i położenie schroniska w miejscu, do którego w porze deszczowej i w zimie nie da się dojechać, to owoc „przetargu” za prezydenta Napolskiego, gdy miasto (za 153 mln st. zł) kupiło działkę red. Jacka Borzęckiego, którą wcześniej ówczesny naczelny „ŻP” nabył … 3-krotnie taniej od wójta gminy Żurawica, Sopla. Redaktor za „psią kasę” zbudował chałupę na Rycerskim, prezydent miał dobrą prasę, a psy już wtedy skazane zostały na powolną agonię, bo budować obiecanej drogi do schroniska władze od początku nie zamierzały. I czemu to się dziwić? Czy aż takim problemem jest zakupienie desek i nieodpłatne wykonanie bud dla psów np. przez podopiecznych schroniska dla bezdomnych albo więźniów, którzy – podejrzewam – z chęcią zrobiliby to? Czy problemem byłoby sprowadzenie kilku ton zwykłej słomy, aby te legowiska ocieplić na zimę? Czy problemem… Nie, problemem jest to, gdzie ma stanąć jakiś nowy kościół, kapliczka albo „Dom Papieża”, o którym wspominano na poświęceniu Kopca. ADAM
|
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| |
| |